Dziecko na kryzys


Kilka lat temu po raz pierwszy spotkałem się z pewną radą. Opowiedział mi o niej pacjent, który wcześniej korzystał wraz z żoną ze spotkań z psychologiem w ramach terapii małżeńskiej. Usłyszałem mniej więcej coś takiego:

–  Wasz związek przechodzi kryzys. Proponuję postarać się o dziecko.

Krótko, rzeczowo no i … chyba nie na temat.

W związku z tym, chciałbym, by z tego krótkiego artykułu skorzystały związki, które przechodzę pewne trudności i taką właśnie radę usłyszały, bądź taki pomysł po ich głowach chodzi.

Na początku kilka słów o tym, dlaczego to zły pomysł, by w obliczu problemów decydować się na dziecko.

Mamy gdzieś głęboko zakorzenione w głowach, że ciąża to „stan błogosławiony”, czas radości, przygotowań, zakupów małych bucików i remontu pokoju dla bobasa. Przyszli rodzice są szczęśliwi, uśmiechnięci, a cały ich czas upływa na czekaniu i radości. Taki obraz często kreują media, jednak zazwyczaj przedstawiają tylko część prawdy.

Problemy małżeńskie i prace związane z ich rozwiązaniem, ciąża i związane z nią obowiązki, czasami nieprzewidziane utrudnienia zdrowotne itp. oraz samo pojawienie się nowego członka rodziny znajdują się w 15 najbardziej stresujących wydarzeniach życiowych!  To nie przypadek!

W związku z tym szybko pojawiają się ważne pytania: czy stać mnie na to dziecko? Czy mam stałą pracę? Czy to na pewno stała praca? Co z urlopem macierzyńskim (krótszy/dłuższy)? Wrócę do pracy? Czy będę miała gdzie wrócić? Co później, czy będzie potrzebny żłobek? Czy będziemy mogli liczyć na pomoc dziadków? Czy będę mogła liczyć na partnera? Czy będę potrafił wspierać swoją partnerkę? I tak dalej, i tak dalej. Mnóstwo pytań, jeszcze więcej wątpliwości do rozwiania. To normalne, gdy idą zmiany.

Pamiętajmy też, że mówimy o parach, które są w kryzysie, a więc ostatnio się nie dogadują. Mają różne poglądy na różne sprawy i trudno im wypracować wspólny front. Być może zmagają się z trudną decyzją lub coś poważnego dotknęło ich związek. Powyższe pytania nie są łatwe i mogą wywołać napięcia. Załóżmy jednak, że padły wspólnie zaakceptowane odpowiedzi a sytuacja wydaje się stabilna. Kolejne ważne momenty to następne 9 miesięcy. Czy dziecko jest/będzie zdrowe? Czy ciąża przebiega prawidłowo? Czy ciążą ograniczy moją aktywność? Gdzie rodzić? Czy ojciec będzie przy porodzie? Czy mam być przy porodzie?! Do tego gorsze samopoczucie kobiety, drażliwość i inne naturalne trudności. Różne wyobrażenia macierzyństwa/ojcostwa. To kolejne wyzwania dla pary w kryzysie.

No i w końcu poród. Kilkudniowy pobyt w szpitalu i do domu (zakładając brak komplikacji). Tutaj także wyzwania i pewne trudności: niedospane noce, zmęczenie, drażliwość. Niemowlak może zachorować, mieć kolki, po prostu płakać. Kiedy towarzyszą nam takie stany, łatwiej wybuchnąć. Na kogo? Na partnera bo jest najbliżej, bo jest najbliższy. Naprawdę nic w tym nadzwyczajnego.

A co jeśli dziecko przyszło na świat i nie zmieniło relacji między Wami? Co jeśli pokładane w nim nadzieje nie spełniły się? Jesteśmy tylko ludźmi, a z psychologicznego punktu widzenia istnieje ryzyko, że zupełnie nieświadomie obciążycie malucha winą za niepowodzenie. Możliwe, że z tego powodu, nigdy nie będziecie z niego do końca zadowoleni i dumni, dacie mu do zrozumienia, że zawiódł, ponieważ zrobiliście wszystko by przyszedł na świat i nic się nie zmieniło. Nierozwiązane problemy nadal pozostały nierozwiązanymi problemami a emocje wciąż czekają na działanie.

Drogie pary w kryzysie i przyszli rodzice! Rodzicielstwo niesie za sobą wiele  wyzwań, nie wszystkie da się przewidzieć i na nie wszystkie można przygotować. Możliwe, że są pary, które odniosły korzyść z takiej rady, jednak co w sytuacji, kiedy pokładane w dziecku nadzieje nie wypalą. Od momentu pojawienia się dziecka na świecie cała wasza uwaga będzie skupiona na nim. Dla was nie zostanie wiele czasu. Bobas, mimo, że najsłodszy na świecie i najbardziej kochany „wciśnie się” między was, oddalając was od siebie. Na dziecko przyjdzie odpowiedni czas. Jeśli tylko możecie, poświęćcie trochę czasu na pracę nad sobą i swoim związkiem. Ustabilizujcie swoje relacje, nazwijcie emocje jakie są między wami i poczujcie, że możecie na sobie polegać. Jeśli tylko staniecie się silniejsi jako para, poczujecie, że gracie w jednej drużynie, to będzie świetny moment by dołączył do niej kolejny zawodnik!

Powodzenia.

Damian Giętkowski

Podziel się

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

„Dziecko chce być dobre. Jeśli nie umie – naucz.
Jeśli nie wie – wytłumacz. Jeśli nie może – pomóż.”


J. Korczak

Psycholog: mgr Damian Giętkowski
tel. 664 942 017
e mail: damian.gietkowski@gmail.com
Skype: Damian Giętkowski

Wszelkie prawa zastrzeżone

Ta strona używa COOKIES. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. POLITYKA PRYWATNOŚCI

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close