Jak reagujesz, gdy Twoje dziecko zrobi sobie krzywdę?


Dziecko z racji niedoświadczenia, sporej (czasem mam wrażenie, że niewyczerpanej) energii i bujnej, nieograniczonej jeszcze doświadczeniem życiowym wyobraźni, jak mało kto ma zdolność do robienia sobie krzywdy na wszelakie możliwe sposoby. Generalnie to właśnie rozbita na kancie ławy głowa mojej córki natchnęła mnie (a niech te kilka łez i krwi nie pójdzie na marne!) do napisania tego wpisu. Rozbite głowy, rozcięcia, siniaki, upadki, pęknięcia, otarcia, zdarte kolana, łokcie itd. Zdarzało się, zdarza się i zdarzać będzie. To dziecko. Skoro więc to naturalne i nieuniknione, spróbujmy wykorzystać to na korzyść naszego dziecka! Jak?

Być może jako rodzic zauważyłeś, że Twój sposób reakcji na daną sytuację wpływa na zachowanie i sposób postrzegania tej sytuacji przez dziecko. To naturalne i normalne, ponieważ dziecko uczy się od swoich bliskich jak patrzeć na otaczający go świat, czego się bać, czego unikać a co jest miłe, przyjemne i korzystne, a także jaka reakcja jest adekwatna do danej sytuacji. Okazuje się, że Twoja reakcję na krzywdę dziecka ma także ogromne znaczenie dla jego rozwoju i kształtowania postaw, które dadzą o sobie znać nawet, gdy będzie już dorosły (a nawet szczególnie wtedy).

Na początku ustalmy, co może wpływać na sposób naszych reakcji w obliczu nagłego zdarzenia u dziecka.

Nasi rodzice też jakoś reagowali, kiedy nam działa się krzywda, w sytuacjach kiedy się przewróciliśmy, spadliśmy z roweru  czy uderzyliśmy o coś głową. W związku z tym, że się uczymy, w dużej mierze możemy nieświadomie odtwarzać reakcje naszych rodziców w relacji z naszymi dziećmi. Nikogo to wina, po prostu tak jest. Ważna jest przy tym świadomość i odpowiedź na pytanie, czy chcemy tak reagować?

Być może nasz sposób reakcji na nagłe wydarzenia u dziecka uległ zmianie na skutek ilości tych incydentów. Kiedyś jako rodzic zachowywałeś spokój i działałeś racjonalnie,a teraz czujesz się przytłoczony, przestraszony kolejnym wydarzeniem i Twoja reakcja przesycona jest emocjami nad którymi niełatwo zapanować.

Dużo zależy też od predyspozycji naszej osobowości, naszych cech charakteru, poziomu opanowania, sposobów radzenia sobie z emocjami itp.

Kolejny ważny czynnik to bieżąca sytuacja życiowa. Łatwiej zachować spokój, opanowanie i zimną krew w obliczu nagłego i chwilowego kryzysu, gdy wszystko wokół układa się dobrze. Co jednak, gdy twoja obecna sytuacja życiowa obfituje w różne kryzysy, o różnym czasie trwania i w różnych dziedzinach życia? Być może masz obciążającą pracę, jakieś problemy itp. To także wpłynie na Twoją reakcję.

Nie ulega wątpliwości, że sytuacja nagła wzbudza w nas zaskoczenie. Ta silna emocja w połączeniu z innymi, np. ze strachem lub złością może doprowadzić do powstania pewnych automatycznych reakcji. Czasem bywają one bardziej przydatne i adaptacyjne a innym razem okazują się nieprzydatne i pogarszają całą sytuację. Automatycznie możemy zareagować zbyt silnie lub pokazać dziecku, że stało się coś dużo gorszego niż to w rzeczywistości miało miejsce.

Teraz spróbuj przez chwilę się zastanowić jak TY reagujesz w nagłych, trudnych sytuacjach. Na przykład na skutek nieszczęśliwego zbiegu okoliczności i właściwego dla dziecka poziomu energii i wyobraźni dochodzi do klasycznego i przykładowego tutaj rozbicia głowy. Jak reagujesz? Co mówisz? Co robisz? Co widzi dziecko, które w tym momencie przeżywa trudny moment? I z drugiej strony – jak byś chciał/chciała się zachować, zareagować? Co być chciał/a powiedzieć, co zrobić?

Czego nie robić w sytuacjach nagłych?

PO PIERWSZE: Postaraj się nie wydawać tego przerażającego dźwięku, które ciężko nawet jakoś opisać literami, brzmi mniej więcej tak: (na wdechu) hyyyyyyyyyyyyyyy!!! Złowieszczy dźwięk, takie połączenie silnego strachu z „O nie! Co tragicznego właśnie się stało!? To straszne!”. Dlaczego tego nie robić? Kiedy dziecko upadnie lub się uderzy, czeka na reakcję rodzica, po której pozna co właściwie się stało, czy jest to poważna i groźna sytuacja czy nie? Jak w takim razie zinterpretuje wasze hyyyyyyyyyy!!!! No właśnie. Dziecko przy uderzeniu ma powód do płaczu, chociażby z bólu jakiego doświadczyło podczas upadku czy innych okoliczności, ponad to mogło się wystraszyć, wypadki mają to do siebie, że są nagłe. Nie ma potrzeby, żeby ten strach jeszcze dodatkowo potęgować. Twoja niewłaściwa reakcja pokaże dziecku, że jesteś tak samo przestraszony jak ono i dodatkowo też nie wiesz co z tym zdarzeniem zrobić i jak pomóc. Czy to prawda? Raczej nie.

PO DRUGIE: Nie krzycz na dziecko, mimo, że prawdopodobnie wypadku można było uniknąć przy większej ostrożności i roztropności. To dziecko. Roztropność i ostrożność dziecka mijają się w takiej odległości, że nawet się nie widzą. Twoja złość spotęguje tylko strach a ten przedłuży płacz, który często może być związany z potrzebą uwagi i zaopiekowania się. Nie ma co się nakręcać.

PO TRZECIE: Nie mów: „A NIE MÓWIŁEM/AM!?” Pewnie mówiłeś/aś nie raz, no i co z tego, twoi rodzice też mówili i czy cię to powstrzymało. Jeszcze będziesz o tym mówić nie raz. Stało się. Nam, dorosłym też można często coś mówić, nawet wiele razy, a i tak zrobimy po swojemu, żeby sprawdzić czy aby na pewno jest tak a nie inaczej. Pod tym względem nie różnimy się za bardzo od naszych dzieci. Poza tym, co da wybudzanie w dziecku wyrzutów sumienia? Myślisz, że poczucie winy uchroni je przed kolejnym nieprzemyślanym działaniem? Nic bardziej mylnego. Poczucie winy pozostanie już z dzieckiem a rozsądek i tak przyjdzie dopiero w swoim czasie. Nie rób też wykładów poglądowych itp. Dziecko się uderzyło, może być w szoku, ale nawet bez tego by Cię nie słuchało zbyt długo.

Co robić?

  • Postaraj się zachować spokój. Dziecko upadło, uderzyło się, widziałeś/aś to. OK. Działaj. Czego Twoje dziecko w tym momencie potrzebuje? Wybierz kilka:
  1. Twojego strachu
  2. Twojej złości
  3. Wywołania wyrzutów sumienia
  4. Współczucia i wsparcia
  5. Przytulenia
  6. Dobrego słowa
  7. Ewentualnej interwencji z plasterkiem
  8. Konkretnej decyzji i zdecydowanego działania
  • Nie popadaj w drugą skrajność i nie udawaj, że nic się nie stało lub nie staraj się tego wydarzenia nie zauważyć i bagatelizować. Powiedz co zobaczyłeś/aś:

„O widzę, że straciłeś równowagę”

„Te obroty chyba wymknęły się spod kontroli”

„Coś tak czuję, że przyda się coś zimnego”

„Dasz radę wstać, czy ci pomóc?”

„Słyszałem/am uderzenie. Jest ok?”

Uśmiechnij się przy tym, nie bądź surowy/a i zagniewany/a. Dziecko zaraz po zdarzeniu popatrzy na Ciebie w poszukiwaniu właściwej interpretacji tej sytuacji. Od tego co zobaczy będzie zależała jego reakcja i późniejsze przeżycia.

  • Oczywiście mogą być sytuacje, które będą wymagać konkretniejszego działania, jak zatamowanie krwawienia, obłożenie lodem, przyklejenie plastrów (w tym plastrów typu strip, które czasami mogą uratować przed szyciem) lub podjęcia decyzji o udaniu się na SOR. W związku z tym potrzebna jest chłodna głowa, konkretne działania i trzeźwy osąd. Informuj dziecko co widzisz i co w związku z tym trzeba zrobić. Mów spokojnie, w sposób wyważony i świadczący o tym, że masz kontrolę nad sytuacją i wiesz co robić:

„Zaraz zdezynfekuję ranę i przyłożymy lód, żeby nie bolało i nie buło guza”

„Jest troszkę krwi, przyłożę zimny okład to szybciej zakrzepnie”

„Przygotuję plasterek”

„Mam takie specjalne plasterki, które pomogą w zagojeniu się tej ranki”

„Z rany leci trochę krwi, musimy podejść do pana doktora, żeby obejrzał i postanowił co trzeba zrobić, żeby było dobrze”.

Podsumowując:

Twoja reakcja ma znaczenie. Być może większe nić do tej pory uważałeś/aś. Dziecko patrzy na Ciebie i czeka na reakcję by dowiedzieć się co się stało. Kiedy trzeba działać zachowaj spokój (przynajmniej ten na zewnątrz), by dziecko czuło się przy Tobie bezpiecznie. Podejmuj odpowiednie kroki, mów dziecku co się dzieje i dlaczego. Nie krzycz, nie rób wyrzutów, to nie pomoże, a może doprowadzić do tego, że twoje dziecko nie będzie ci chciało mówić o tym że zrobiło sobie krzywdę teraz i w przyszłości. Pamiętaj dziecko uczy się od ciebie. Od tego o jak zareagujesz będzie zależało to  jak twoje dziecko będzie w przyszłości reagować na sytuacje nagłe i jaką zaradnością się wtedy wykaże.

Powodzenia!

Podziel się

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

„Dziecko chce być dobre. Jeśli nie umie – naucz.
Jeśli nie wie – wytłumacz. Jeśli nie może – pomóż.”


J. Korczak

Psycholog: mgr Damian Giętkowski
tel. 664 942 017
e mail: damian.gietkowski@gmail.com
Skype: Damian Giętkowski

Wszelkie prawa zastrzeżone

Ta strona używa COOKIES. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. POLITYKA PRYWATNOŚCI

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close