Niby razem a jednak … osobno.  


Chyba nie będzie niczym nowym i szczególnie odkrywczym stwierdzić, że rodziny mają wiele trudnych decyzji do podjęcia na przestrzeni lat swojego funkcjonowania. Jednym z takich wyborów może być podjęcie decyzji o wyjeździe jednego jej członka w celu rozpoczęcia pracy zarobkowej. Może wiązać się to z pracą poza granicami kraju lub z podjęciem pracy, która wymagać będzie częstszego przebywania poza domem (praca typu tydzień na wyjeździe, weekend w domu lub o podobnym charakterze ale z inną częstotliwością). W artykule tym chciałbym właśnie poruszyć temat migracji zarobkowej z kraju lub migracji zarobkowej z miasta i jej wpływu na działanie rodziny. Dla uproszczenia będę głównie pisał o wyjeździe za granicę, choć tyczy się to każdej pracy, która wiąże się z cyklicznym przebywaniem poza swoim domem i bez rodziny.

Wyjazd w celu podjęcia pracy i utrzymania rodziny jest dziś sprawą powszechnie praktykowaną ze względu na niełatwą sytuację na rynku pracy, otwarcie granic i ogólną większą łatwość w przemieszczaniu się po świecie.

Jaki wpływ ma migracja zarobkowa na rodzinę i relacje między jej członkami?

Czy istnieją jakieś zagrożenia?

Jak funkcjonują i z jakimi problemami borykają się rodziny, które podjęły tą niełatwą decyzję?

Odnosząc cię do definicji rodziny można z całą pewnością powiedzieć, że rodzinę tworzą osoby silnie ze sobą związane, mogące pochwalić się  bliskimi relacjami, które rzutują na funkcjonowanie każdego jej członka. Aby tak było rodzina musi więc spędzać ze sobą czas, wspólnie dzielić się swoimi myślami, rozmawiać, rozwiązać jakiś problem, może czasem razem uporać się z jakimś nieprzewidzianym zdarzeniem lub po prostu pokłócić się i na nowo pogodzić. Rodzina to też wzajemne zobowiązania i zaspokajanie potrzeb – także tych finansowych, choć oczywiście nie tylko. Inne niezwykle ważne aspekty prawidłowego działania rodziny to zaspokajanie potrzeb emocjonalnych (wzajemne wsparcie), duchowych, fizycznych oraz psychicznych. Niestety nie wszystkie można w pełni lub w ogóle zaspokajać na odległość.

Tak ważna zmiana jak wyjazd za granicę do pracy wpływa na każdego członka rodziny bez wyjątku. Zobaczmy to z perspektywy każdego jej członka, zakładając statystycznie najczęstszą sytuację, gdzie to mężczyzna wyjeżdża za pracą:

Mąż/ojciec/mężczyzna/głowa domu – zmiana na jaką decyduje się rodzina jest ogromna. Mężczyzna ma zmienić miejsce zamieszkania, poznać nowe miejsce, poradzić sobie z ewentualną barierą językową, podjąć nową pracę i spotkać nowych ludzi. Może martwić się o powodzenie tak dużego przedsięwzięcia, może martwić się o swoją rodziną i o siebie. Może mieć w głowie wiele pytań, wątpliwości i niepewność co do przyszłości, zarówno swojej jak i swoich bliskich. Z czasem, kiedy wszystko ułoży się pomyślnie rozpoczynają się cykliczne powroty i wyjazdy – niebezpieczna psychiczna huśtawka. Chwile radosnych powrotów, być może dzielenia się z bliskimi prezentami mającymi wynagrodzić nieobecność ojca i chwilowy powrót do rodzinnej rutyny. Z czasem okazuje się, że do tej pory dobrze znana codzienność staje się coraz bardziej obca. Ojciec chce zdyscyplinować swoje dzieci, u których z powodu nieobecności w ważnych dla nich chwilach, traci ojcowski i wychowawczy autorytet. Chce czuć się potrzebny także w domu, jednak z czasem żona poukładała wszystko tak, by mogła radzić sobie sama. Po jakimś czasie i kilku takich cyklach, mężczyzna może zacząć odczuwać, że nie potrafi odnaleźć się już w swoim własnym domu. Nie zna już rytmu dnia, gubi się, zaczyna przeszkadzać a nawet może czuć się jak intruz. Później to już tylko chwila odpoczynku i smutek oraz wyrzuty sumienia związane z ponownym wyjazdem i rozstaniem.

Żona/matka – pozostanie samej oraz poczucie odpowiedzialności za dom, dzieci, pracę i inne codzienne obowiązki jest stresujące. W razie jakiegoś kryzysu jest zdana na siebie lub na osoby z trochę dalszego otoczenia – dalsza rodzina, znajomi. Nie ma jednak tej najważniejszej. Naturalna też staje się obawa o powodzenie wyjazdu męża, jego zdrowie i umiejętności radzenia sobie w niespodziewanych sytuacjach.  Z czasem udaje się już ułożyć rytm dnia ściśle pod siebie i potrzeby swoich dzieci, co daje poczucie bezpieczeństwa. Powroty męża, tak wyczekiwane, radosne i potrzebne stają się z czasem trudniejsze, zmieniają rytm. Większość codziennych spraw trzeba przeorganizować i przyszykować się na kolejne rozstanie – to frustrujące, trudne i psychicznie obciążające. Żona może odczuwać, że mąż zaczyna burzyć ustalony codzienny rytm, odstaje od rodziny, nie ma dla niego ustalonego miejsca i roli, z której mógłby się wywiązać. Staje się on dla żony gościem w ich własnym domu.

 

Dziecko/dzieci – są to przez długi czas osoby, które najmniej zdają sobie z procesów psychicznych jakie przeżywają, nie potrafią jeszcze trafnie interpretować i nazywać przeżywanych stanów emocjonalnych, choć przeżywają je bardzo silnie. I tutaj kryje się największe niebezpieczeństwo. Z perspektywy rodzica, które obserwuje swoje dziecko, wyjazd jego taty to chwilowy stres i lekki niepokój, po których przychodzi stabilizacja i ustalony rytm dni i tygodni. Nie do końca. Dziecko wszystkiego nie powie, ponieważ samo nie potrafi nazwać tego co się z nim dzieje pod względem psychicznym (my dorośli też często nie potrafimy). Dla dziecka kilku i kilkunastoletniego to silny stres, z którym nie zawsze będzie potrafiło sobie poradzić. Dziecko tęskni, obawia się, potrzebuje i chce być blisko swoich rodziców – obydwu. Poza tym maluchy mają niezwykłą łatwość w odczuwaniu i przeżywaniu emocji swojej mamy (szczególnie córki, choć to zbyt duże uproszczenie i temat na inny artykuł), która też przecież przeżywa wyjazd męża do pracy. Tak więc dziecko musi zmierzyć się z dużym obciążeniem. Później to cykliczna powtórka z emocji, swoista huśtawka przeżywanych na przemian stanów wyczekiwania, tęsknoty, obawy i niepewności. Trudno w takiej sytuacji o niezwykle potrzebne dla dziecka poczucie bezpieczeństwa będące gruntem pod rozwój zdrowo ukształtowanej osobowości. Pisanie o konsekwencjach psychicznych dla dziecka jest sprawą bardzo złożoną i zależy od wielu nieprzewidzianych i niekontrolowanych czynników, zarówno środowiskowych, jak i genetycznych. Jednym zdaniem można powiedzieć, że konsekwencje mogą być naprawdę różne, ale najważniejsze jest, że będą. Nie bez przyczyny powstał w ostatnich latach termin „eurosieroctwa” wskazujący na stan dzieci, których rodzice wyjeżdżają do pracy za granicę.

Widać więc wyraźnie, że wyjazd do pracy nie pozostaje dla nikogo obojętny. Nie chodzi absolutnie teraz o to, by piętnować osoby, które na to się zdecydowały. Sytuacje życiowe i rodzinne bywają różne i nikt nie powinien ich oceniać, bo nie zna okoliczności. Chodzi mi raczej o pokazanie zagrożeń jakie niesie za sobą podjęcie decyzji o wyjeździe, w konsekwencji oddalenie się od rodziny i ograniczenie spędzania z nią czasu. Obecnie, w związku z charakterystycznymi procesami psychicznymi jakie zachodzą u poszczególnych osób w rodzinach, gdzie jedno z dorosłych wyjechało, domy takie traktuje się jak rozbite. Tak rozbite. Podobnie jak to się ma w przypadku rozwodu. Dziwne? Oburzające? Czy zaskakujące? Dlaczego?

Pomyślmy o dwóch sytuacjach: w pierwszej rodzinie dochodzi do rozwodu. Dwójka nieletnich dzieci zostaje z matką. Sąd wskazuje by porozumieć się co do widzeń (i tata pojawia się co weekend, może czasem po południu w tygodniu) lub zasądza widzenia ojca z dziećmi (najczęściej co drugi weekend razem lub każdą sobotę, plus co drugie święta i jeden miesiąc z wakacji/tydzień z ferii lub w innej konfiguracji). Sytuacja druga: mąż/ojciec decyduje się na wyjazd za granicę do pracy. Kiedy widzi dzieci? Cykle pracy są różne, np.:  trzy miesiące za granicą i tydzień w domu, pół roku w pracy i dwa lub cztery tygodnie w domu. Święta najczęściej w domu, choć nie zawsze. W wakacje najczęściej nic się nie zmienia. Skoro więc po rozwodzie mówimy o rozbiciu rodziny i negatywnym tego wpływie na dzieci, to w przypadku wyjazdów jest co najmniej tak samo, jeśli nie gorzej ze względu na dłuższe okresy przerwy i zwykłe, życiowe odwyknięcie, odzwyczajenie się od bliskiej sobie osoby i bardzo źle wpływającą na rodzinę huśtawkę emocjonalną.

Wyjazd rodzica lub podjęcia przez niego pracy wymagającej ciągłych, długotrwałych wyjazdów lub przebywania przez dłuższy czas poza domem jest dużym wyzwaniem dla całej rodziny i nie pozostaje obojętny dla żadnego jej członka. Trudno znaleźć także najlepszy moment na taką decyzję, ponieważ tylko pełna rodzina zapewnia największe szanse na stworzenie środowiska sprzyjającego prawidłowemu rozwojowi dla każdego domownika. Dziecko w każdym wieku potrzebuje obojga rodziców, kiedy jest malutkie by stworzyć odpowiednie poczucie bezpieczeństwa, kiedy jest troszkę większe by czerpać odpowiednie wzorce oraz w okresie dorastania by ugruntować swoją młodą osobowość i przejść przez trudny okres adolescencji bez dodatkowych obciążeń. Pełna rodzina zawsze jest cenie i chyba nie warto ryzykować zaburzenia jej funkcjonowania, ryzykując osłabnięcie więzi, narażenie na przeżywanie wielu negatywnych emocji, czego konsekwencją mogą być różne dolegliwości psychiczne. Warto przecież rozważyć inne możliwości. Skoro w innym miejscu są lepsze warunki zarobkowe, to czy całej rodzenie nie będzie się tam żyło lepiej?

Damian Giętkowski

Podziel się

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o

„Dziecko chce być dobre. Jeśli nie umie – naucz.
Jeśli nie wie – wytłumacz. Jeśli nie może – pomóż.”


J. Korczak

Psycholog: mgr Damian Giętkowski
tel. 664 942 017
e mail: damian.gietkowski@gmail.com
Skype: Damian Giętkowski

Wszelkie prawa zastrzeżone

Ta strona używa COOKIES. Korzystając z niej wyrażasz zgodę na wykorzystywanie cookies, zgodnie z ustawieniami Twojej przeglądarki. POLITYKA PRYWATNOŚCI

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close